Start arrow Podpatrzone arrow Milion
 
Pocz±tek
Start
C.Portal
C.V
C.Strona
C.Galeria
C.Notatnik
- - - - - - -
Mapa strony
C.Projekt
C.NX
C.Ukraina
Ostatnio dodano
Million
  • O nastrojach ró¿norakich.
    Pragnê z Tob± siê podzieliæ
    pewn± taka obserwacj±,
    której przedmiot bardzo wdziêczny
    chcia³am tu przedstawiæ z gracj±.

    Gdy¿ jest nader delikatny-
    uczuæ ludzkich on dotyka,
    ich emocji i reakcji.
    Kto chce - niechaj w ¶wiat ten wnika.

    S± osóbki, które ³kaj±,
    gdy ich jaka¶ my¶l uwiera.
    Kiedy smutek, ¿al lub k³opot,
    wtedy im siê na p³acz zbiera.

    S± z³o¶nicy, którzy tupi±
    lub zêbami wci±¿ zgrzytaj±.
    Krzycz± g³o¶no, s± skrzywieni.
    Tak problemy swe zwalczaj±.

    Bywa te¿ reakcj± czêst±
    uciekanie w niemówienie.
    Milczki w³a¶nie w taki sposób
    pokazuj± swe strapienie.

    Uciec od problemu mo¿na
    chcieæ dos³ownie - z walizkami.
    K³opot jest- pakujê rzeczy
    i ju¿ znikam za górami.

    ¦wiat emocji i reakcji
    ró¿noraki jest pieroñsko
    i porównaæ by go mo¿na
    choæby z d¿ungl± amazoñsk±,

    w której s± przedstawiciele
    flory, fauny- w liczbie- znaczni.
    Czasem ¶liczni, s± te¿ gro¼ni,
    Mog± trafiæ siê cudaczni.

    I ju¿ - koñcz±c tê wypowied¼-
    tak± my¶l chcê sformu³owaæ,
    ¿e emocje ludzkie warto
    akceptowaæ i szanowaæ.

    Mimo, i¿ bywaj± czêsto
    trudne i zadziwiaj±ce.
    Mo¿e nawet ca³kiem przykre,
    albo wrêcz denerwuj±ce.

    Ale warto tu wykazaæ
    pewn± dozê cierpliwo¶ci
    wzglêdem tego, kto w emocjach -
    tak daæ dowód ¿yczliwo¶ci.

    Bo nastroje- jak najgorsza
    nawet burza - wnet przemin±.
    A problemy w jaki¶ sposób
    siê rozwi±¿± i odp³yn±.

    No i przyja¼ñ te¿ zostanie
    umocniona wra¿liwo¶ci±,
    któr± kogo¶ otoczy³e¶.
    Twierdzê tak z ca³a pewno¶ci±!

  • ¯y³ raz sobie pewien ch³opiec...
    ¯y³ raz sobie pewien ch³opiec
    do¶æ weso³y, sympatyczny,
    który nadto lubi³ ludzi
    i mia³ fotel wrêcz magiczny.

    I z pomoc± tego mebla
    sporo dobrych rzeczy robi³.
    Trzeba Tobie jeszcze wiedzieæ,
    sk±d ów mebel on zadoby³.

    Otó¿, dosta³ go- po prostu,
    bo kto¶ kiedy¶ stwierdzi³ pono,
    ¿e go dobrze wykorzysta
    (czyli pro publico bono).

    A¿ pewnego dnia, wieczorem
    taka wie¶æ siê pojawi³a,
    ¿e ów fotel musi zwróciæ.
    Tak postanowi³a si³a…

    …wy¿sza, która decyduje
    komu, co, gdzie i dlaczego.
    Nic nikomu nie t³umacz±c
    (bo nikomu nic do tego!)

    Czy to ³adnie, my¶lê sobie,
    tak znienacka co¶ odbieraæ,
    co siê wcze¶niej przecie¿ da³o.
    Ale nie mi to oceniaæ.

    ¯eby by³o ciut ciekawiej-
    si³a wy¿sza???? krasnoludki???
    podes³a³y w zamian ch³opcu
    taborecik zieloniutki-

    jednym s³owem- „wypasiony”
    Cudo! Cymes! Wielce ¶liczny!
    Ale nie wiadomo tylko
    czy on równie¿ jest magiczny…

    Taki do robienia rzeczy
    ró¿nych - dobrych, po¿ytecznych
    i ciekawych i trudnawych
    lecz bynajmniej nie zbytecznych.

    Wtem taboret zrobi³ salto
    i u¶miechn±³ siê perli¶cie.
    Po czym tak do ch³opca rzecze:
    „Czy my¶la³e¶ rzeczywi¶cie,

    ¿e sto³eczek- choæby ¶liczny
    umo¿liwia- tu jest sedno-
    by¶ dokona³ rzeczy wielkich
    albo ma³ych- wszystko jedno.

    Dodam jeszcze, tak w sekrecie-
    to placebo czyli zmy³a.
    To siedzisko zwyk³ym meblem!
    W Tobie zagadkowa si³a!

  • Mirabelka zasmucona
    Zanim u¶niesz Królewiczu
    Wys³uchaj historii pewnej
    O maleñkiej Mirabelce-
    Istotce niezwykle zwiewnej.

    Otó¿ owa Mirabelka
    Nie jest wcale ¿ó³t± ¶liwk±
    Lecz dorodn±, zieloniutk±,
    Bardzo ciekaw± pokrzywk±.

    Zaraz rodzi siê pytanie-
    Czemu interesuj±c±?
    Czy spotka³e¶ mo¿e kiedy¶
    Nieparz±c±, niek³uj±c±

    Lecz niezwykle towarzysk±,
    Ludzi wrêcz uwielbiaj±c±-
    Pokrzyweczkê najprawdziwsz±,
    Piêkny park zamieszkuj±c±?

    Ale bêd±c optymistk±
    Najprawdziwsz±, nie zmy¶lon±,
    Stoi sobie Mirabelka
    Z buzi± bardzo zasmucon±.

    Pytam- „Sk±d ta mina smutna?
    Los Twój bardzo mnie obchodzi.”
    Ona na to rzecze z p³aczem:
    „Nikt tu do mnie nie przychodzi,

    Czemu ludzie mnie nie lubi±,
    Wielkim ³ukiem omijaj±?
    A gdy id± wiêksz± grup±
    Swoich bliskich ostrzegaj±?

    Czemu z góry zak³adaj±
    ¿e pokrzywy, bez wyj±tku,
    paskudnymi s± chwastami?
    Przyznaj, proszê. Czy w porz±dku

    jest podej¶cie takie oto:
    „Nigdy ciebie nie pozna³em,
    i nie rozmawia³em z tob±,
    wielokrotnie za¶ s³ysza³em,

    ¿e pokrzywy mijaæ trzeba!
    Tak te¿ robiê- prosta sprawa.”
    Co Ty na to Królewiczu?
    Prawid³owa to postawa?

    Nie odpowiem, dodam tylko
    znam pokrzywkê od lat wielu.
    Gdy pozna³am- polubi³am.
    Dobrej nocy, Przyjacielu.

  • O wybijaniu z g³owy
    Powiem Tobie, Przyjacielu,
    wci±¿ nie mogê siê nadziwiæ,
    ¿e historii takiej jednej
    wci±¿ nie mogê z g³owy wybiæ.

    Z czyjej g³owy?- chcesz zapytaæ.
    Swojej, no bo K³o¶ powiedzia³,
    ¯e tak trzeba zrobiæ, ¿eby
    Inny kto¶ siê o niej zwiedzia³.

    Krótko mówi±c, ów K³o¶ rzecze,
    Chcesz przekazaæ informacjê
    My¶l, powiastkê, b±d¼ fakt jaki¶?
    Musisz: primo- zje¶æ kolacjê.

    I secundo- zmyæ naczynia…
    (wnet wyja¶niam, mój rozmówca,
    Wci±¿ nawyki pielêgnuje
    Z czasów, gdy by³ szefem hufca.)

    No a potem, kontynuuje,
    Czas, by zacz±æ wybijanie
    Rzeczy z g³owy, póki bêdzie
    Trzeba spo¿ywaæ ¶niadanie.

    Milczê wci±¿, gdy¿ brak odwagi
    Nie pozwala mi zapytaæ-
    Czym wybijaæ to, co w g³owie
    Mojej czas ju¿ jaki¶ ¶wita?

    Bo na my¶l, ¿e mo¿e m³otkiem
    Albo t³uczkiem kartoflanym
    Rodzi siê obawa wielka
    W moim sercu wystrachanym.

    Lecz ów cz³owiek, K³osiem zwany
    Chyba spostrzeg³ m± konfuzjê,
    Jednocze¶nie te¿ pragnienie,
    By us³yszeæ wnet konkluzjê.

    No i rzecze: Tajemnicê moj± skryt±,
    „Wielkim wybijaniem” zwan±
    Przed godzin±, gdzie¶ zgubi³em
    Grub± czcionk± wypisan±.

    A co gorsze, jeszcze dodam,
    Zapisuj±c j± z mej g³owy
    Sam j± sobie z niej wybi³em
    Robi±c to w sposób celowy.

    Aby sprawdziæ jej skuteczno¶æ.
    I mam dowód lecz có¿ z tego…
    Sposób znik³, sprawa skoñczona
    Chocia¿… Nie ma tego z³ego…

    Bo po pierwsze, widaæ dobrze,
    Jak te¿ mo¿na, mój Aniele,
    skomplikowaæ prosty przekaz
    kombinuj±c nazbyt wiele.

    Przekaz, który móg³ byæ cenny
    Dla nas wszystkich- ma³ych, du¿ych
    Ale dodam drugie zdanko,
    Które pewnie Tob± wzburzy.

    Mo¿e dobrze, ¿e zagin±³
    Sprytny sposób „wybijany”
    Pamiêæ wszak jest cennym darem,
    Nieprzypadkowo nam danym.


  • Miss Margaret i Sir Artur
    Zdaje siê mój Przyjacielu,
    ¯e w odmêtach mej pamiêci
    Kryje siê opowie¶æ pewna
    O wiewiórce, która pêdzi

    Przez ¶wiat ca³y wartkim krokiem,
    Poszukuj±c rozwi±zania
    Zadanego jej problemu-
    Niezwyk³ego wrêcz pytania.

    Có¿ takiego- spytaæ mo¿esz-
    Powoduje taki zamêt
    W ¿yciu naszej wiewióreczki,
    Zwanej dalej Miss Margaret.

    Otó¿ nasza Miss Margaret
    Musi zdecydowaæ pilnie,
    Czy chce zostaæ w swoim cia³ku
    Czy otrzymaæ nowsze, inne.

    Pewnie siê domy¶lasz trochê,
    ¯e wspomniana bohaterka
    Zawsze bardzo nie lubi³a
    Swego dziwnego futerka.

    ¯e paskudne, powiada³a
    I wstyd wielki dla wiewiórki
    Mieæ futerko FIOLETOWE
    Jak borówek le¶nych skórki.

    "Chcê mieæ rude, tak jak wszystkie
    Kole¿anki z mego parku."-
    Tak my¶la³a, powiedzia³a
    I pojawi³ siê Sir Artur.

    Kto to taki- my¶li kr±¿±
    W g³owie ma³ej wiewióreczki-
    Ten radosny szczurek, Artur-
    zwierz w kolorze marcheweczki?

    Wtem powiada do niej gryzoñ-
    "Chcesz byæ ruda, jak wnioskujê.
    Id¼ na spacer, przemy¶l dobrze-
    Ja miksturê przygotujê.

    I jak wrócisz tutaj, do mnie
    Bêd±c ju¿ zdecydowan±,
    Zaradzimy Twym problemom
    Bêdziesz wiewiórkow± dam±."

    I tak biega Miss Margaret
    Z tym pytaniem, w±tpliwo¶ci±
    Tkwi±c± ci±gle w ¶rodku serca
    Niczym najostrzejsz± o¶ci±.

    A¿ wtem staje niczym wryta,
    Bo w jej g³owie co¶ nowego-
    Wszak Sir Artur- szczur od mikstur-
    Wygl±da³ na szczê¶liwego

    Bêd±c sam dziwacznym wielce,
    Innym ni¿ jego ziomkowie
    Zatem problem rozwik³any.
    U³o¿one wszystko w g³owie.

    No i sprawa ju¿ zamkniêta,
    Wszystko jasne przyjacielu
    Miss Margaret i Sir Artur
    Po¶ród bliskich zwierz±t wielu

    S± odrobineczkê inni
    Lecz nie gorsi- inni troszkê.
    Ale lubi± siebie takich-
    Jak kogucik sw± kokoszkê.



  • O Kabelku
    Powiem Tobie po cichutku-
    prawd± jest stwierdzenie znane:
    „Krasnoludki s± na ¶wiecie!”
    choæ s± rzadko widywane.

    Ale chcê poddaæ w w±tpliwo¶æ
    wszechobecne o nich zdanie,
    ¿e malutkie, ¿e z brodami,
    ¿e czerwone nañ ubranie.

    ¯eby dowie¶æ swojej tezy
    czyli swego przekonania,
    powiem Ci, i¿ znam Kabelka-
    od lat wielu, od zarania.

    Ów Kabelek- nie drut wcale,
    ale krasnal z krwi i ko¶ci,
    nie ma czapki, nie ma brody
    lecz dwa metry wysoko¶ci.

    I k³opoty ma wci±¿ wielkie,
    bo gdy puka do drzwi w nocy
    nikt nie wierzy, ¿e to krasnal-
    specjalista, do pomocy.

    Czemu w nocy, pomy¶licie,
    czy¿ nie lepsza pomoc dzienna?
    S³usznie my¶lisz Przyjacielu,
    dochodzimy ju¿ do sedna.

    Pierwsza sprawa, przyznaæ musisz,
    ¿e¶ w przedszkolu dzionek ca³y,
    Mama z Tat± w pracy wtedy
    I ju¿ widzisz Druhu ma³y,

    ¯e jedynym i mo¿liwym
    w¶ród terminów do pomocy
    pozostaje dla Kabelka
    zapukanie w ci±gu nocy.

    By pozmywaæ, wypucowaæ,
    tam odkurzyæ, tu dokrêciæ
    upraæ, wytrzeæ, wyszorowaæ-
    tak do us³ug swych zachêciæ.

    Lecz nie problem w tym, ¿e pó¼no
    ów krasnalek do drzwi puka.
    Wszak pracuje bezszelestnie-
    szybko, cicho, sprawnie. Szukam

    zatem wyja¶nienia,
    sk±d siê bierze niechêæ wielka
    ¿eby przyj±æ s³u¿bê, pomoc
    sympatycznego Kabelka?

    Mo¿e chodzi Ci po g³owie
    jaki¶ pomys³?- Czy mam s³uszno¶æ,
    ¿e brak interesowno¶ci
    budzi tê dziwn± nieufno¶æ…

    I my¶lenie takie oto-
    „Sam sobie ¶wietnie poradzê.
    Nawet kiedy nie nad±¿am,
    lecz nikomu siê nie zdradzê.”

    I Kabelek, miast byæ druhem,
    pomocnikiem niezrównanym,
    Zdaje siê byæ niepotrzebnym
    dziwol±giem podes³anym.

    Wiêc mam pro¶bê, Przyjacielu,
    potraktowaæ racz j± serio.
    (Obieca³am Kabelkowi
    zostaæ jego menad¿erk±.)

    Kiedy pewnego wieczoru,
    Krasnal gigant w progu stanie.
    Po¶lij u¶miech, wiedz±c wszystko
    I wska¿ zaleg³e sprz±tanie.



  • O Fryderyku z grzywk±
    Dzi¶ opowiem Ci historiê
    najprawdziwsz±, dajê s³owo,
    O przes³awnym Fryderyku
    Woju dzielnym, z grzywk± p³ow±-

    Ciut przyd³ug± lecz lubian±,
    Krewni siê dziwili wielce
    I mówili- "Skróæ¿e w³oski!"
    za³amuj±c nad nim rêce...

    Dla zacnego Fryderyka
    sprawa by³a bardzo prosta-
    za nic mia³ docinki ci±g³e,
    a tymczasem grzywka ros³a.

    A¿ pewnego dnia, o ¶wicie
    pêdzi do niego Pos³aniec
    prosto z zamku, krzyczy, b³aga:
    "Ratuj Kseniê zacny Panie,

    bo zwierz jaki¶, przeogromny
    w³a¶nie porwa³ nam Ksiê¿niczkê!
    W Tobie jednym jest nadzieja,
    ¿e uwolnisz ziem dziedziczkê."

    Rycerz prêdko chwyci³ zbrojê,
    która w walce mu pomo¿e.
    Bierze he³m, wk³ada na g³owê,
    lecz, o rety, on nie mo¿e

    zmie¶ciæ dwumetrowej grzywki
    (taka d³uga ju¿ uros³a...)
    "Có¿ mam pocz±æ?"- panikuje,
    Sprawa siê wydaje prosta.

    Obci±æ grzywkê trzeba prêdko,
    skrzykn±æ wojsko do odsieczy,
    wyrwaæ Kseniê z rêki zwierza
    nim j± jeszcze pokaleczy.

    Zanim jednak przyszed³ fryzjer,
    zanim uci±³ gigant-grzywê.
    Zwierz wraz z Kseni± gdzie¶ zniknêli
    Ju¿ na zawsze, nie na chwilê.

    Lecz nie chcia³am wcale mówiæ
    o problemach z grzywk± wielu
    lecz o Fryderyka pewnej
    wa¿nej cesze charakteru.

    Chyba nikt dobrze nie wyszed³
    (zw³aszcza Ksenia w dal porwana,
    ale równie¿ nasz Fryderyk)
    na lekcewa¿eniu zdania

    swoich bliskich krewnych, którzy
    z g³êbi serca, nie ze z³o¶ci
    mu mówili, doradzali,
    wskazywali mo¿liwo¶ci.

    Czas szykowaæ siê do spania,
    dodam jeszcze, Drogi Panie,
    Mo¿e warto mieæ na wzglêdzie
    ¿yczliwej osóbki zdanie.

  • Lubiê...
    Lubiê bajkowaæ.
    Zatem, do dzie³a!
    SIEDZÊ SOBIE PRZY KOMINKUSiedzê sobie przy kominku
    I próbujê doj¶æ do wniosku
    Czy najlepiej byæ fryzjerem,
    Czy sprzedawaæ prasê w kiosku?

    Mo¿e stawiaæ z cegie³ ¶ciany
    Albo spawaæ elementy?
    Uczyæ malców, piec bu³eczki,
    Wyhodowaæ kwiatek ciêty?

    Byæ uprzejmym urzêdnikiem?
    Leczyæ p³uca? Byæ bankierem?
    Plantatorem kalarepki
    Albo firmy w³a¶cicielem?

    Tworzyæ strony w Internecie?
    Mo¿e jednak pisaæ wiersze?
    Byæ aktorem, astronomem?
    W rz±dzie zaj±æ miejsce pierwsze?

    Ju¿ siê gubiê, daje s³owo,
    Nie wiem, ma³y Przyjacielu,
    Co zajêciem jest najlepszym
    Spo¶ród wymienionych wielu?

    Co mam z sob± pocz±æ w ¿yciu-
    Tym jedynym, w³asnym, swoim?
    Kim byæ, gdzie byæ, jak i po co?
    Dorad¼, wszak¿e¶ Druhem moim.

    Nic nie mówisz, pokazujesz
    Na sweterek swój z ba³wankiem.
    Jaki¿ mo¿e istnieæ zwi±zek
    mojej sprawy z tym ubrankiem?

    Jedno oczko wydziergane
    Ma³o wa¿ne, takie mini
    Trzyma ca³y sweter przecie¿
    wraz z innymi, s±siednimi.

    I nie wa¿ny oczka rozmiar,
    Ani kolor oryginalny.
    Wa¿ne, ¿e jest na swym miejscu
    I ¿e tworzy niebanalny

    Wrêcz ca³okszta³t- ma³e dzie³o,
    Którym i Ty jeste¶ przecie¿
    Czy¶ stra¿akiem, czy kucharzem,
    Czy z wikliny kosze pleciesz.



  • Lubiê
    Lubiê czasem pobawiæ siê w......no w³a¶nie...

    -|||||||||-

    Je¶li trzeba dzi¶ wierszyka,
    proszê bardzo, s³u¿ê piórem,
    Sk³onna jestem dzi¶ wymy¶liæ
    Najbzdurniejsz± z wszystkich bzdurê.

    Wezmê s³owo, dodam drugie
    I posklejam wszystko trzecim.
    Wielk± rado¶æ przy tym maj±c
    W skromnym sercu mym kobiecym.

    Piszê wiersze zgrabne, lotne
    Przyznaæ muszê- niez³e ca³kiem.
    Do czytania i rozmy¶lañ.
    Ca³o¶ciowo- nie kawa³kiem.

    (Czas sprostowañ- dodaæ pragnê,
    ¯e nie wszystko jest cyt. „bzdur±”,
    Gdy¿ ¿yczenia w dal p³yn±ce
    I wyznania- s± prawd chmur±.)

    Czy to ma sens, czy go nie ma,
    Nie jest to najistotniejsze.
    Wszak nie tworzê tu poezji
    Lecz- dalibóg- piêkne wiersze.

    I ¿e czasem rym dziwaczny,
    Jak McDonalds’ w ¶rodku buszu.
    Dla wyrobionego znawcy
    Zda siê byæ znakiem geniuszu.

    T³umiæ w sobie ju¿ nie mogê
    Rzeki s³ów- wyrazów trylion.
    Dla mnie frajda, dla Was- nie wiem...
    Z powa¿aniem. Skromny Million.



 
© 2010 C.Projekt :: Joomla! jest Wolnym Opogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.
Wydanie polskie: Polskie Centrum Joomla!