|
Stirlitz, co jest lepsze: radio czy gazeta? - zapyta³
podejrzliwie Mueller.
- Gazeta, w radio nie zawiniesz ¶ledzia - odpar³ spokojnie Stirlitz.
Stirlitz wchodzi do gabinetu Muellera:
- Nie chcia³by pan pracowaæ dla radzieckiego wywiadu? - pyta. - Nie¼le
p³ac±.
Zszokowany Mueller patrzy podejrzliwie. Stirlitz zmieszany idzie do
drzwi. Przystaje:
- Nie ma pan przypadkiem aspiryny? - pyta. Wie, ¿e ludzie zapamiêtuj±
tylko koniec rozmowy.
Dom Stirlitza okr±¿yli gestapowcy. - Otwieraj! - krzykn±³
Mueller.
- g³os zza drzwi - Stirlitza nie ma w domu!
- g³os zza kadru: W ten oto sprytny sposób Stirlitz ju¿ pi±ty raz
przechytrzy³ gestapo.
Stirlitz otrzyma³ telegram: "Je¶li nie zap³acicie za energiê
elektryczn±, wy³±czymy wam radiostacjê".
Stirlitz wolnym krokiem zbli¿y³ siê do lokalu kontaktowego.
Zapuka³ umówione 127 razy. Nikt nie otworzy³. Po namy¶le wyszed³ na
ulicê i spojrza³ w okno. Tak, nie myli³ siê. Na parapecie sta³y 63
¿elazka - znak wpadki.
Sto³ówka Urzêdu Bezpieczeñstwa Rzeszy. Mueller, Himmler i
Bormann cierpliwie stoj± w kolejce. Stirlitz wchodzi i od rêki dostaje
obiad. Mueller, Himmler i Bormann patrz± os³upiali. Nie wiedz±, ¿e
kobiety ciê¿arne i Bohaterowie Zwi±zku Radzieckiego obs³ugiwani s± poza
kolejno¶ci±.
Gestapo obstawi³o wszystkie wyj¶cia, ale Stirlitz ich
przechytrzy³. Uciek³ przez wej¶cie.
Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono
Stirlitzowi na salê depeszê. "Stirlitz, jeste¶cie zwyk³a dupa!" - mog³y
odczytaæ zbyt ciekawe oczy. Ale tylko Stirlitz wiedzia³, ¿e w³a¶nie
tego dnia otrzyma³ tytu³ Bohatera Zwi±zku Radzieckiego.
Stirlitz siê zamy¶li³. Spodoba³o mu siê to, wiêc zamy¶li³ siê
jeszcze raz.
Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem
i patrz±c prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W koñcu mówi:
- S³onie id± na pó³noc, a wo³ki zbo¿owe pod±¿aj± ich ¶ladem.
Bormann patrzy na przybysza z wyra¼nym niesmakiem:
- Gabinet Stirlitza jest piêtro wy¿ej - odpowiada.
Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z
kwiatami spada z parapetu i rozbija Stirlitzowi g³owê. To tajny sygna³
- znak, ¿e jego ¿ona w³a¶nie powi³a syna. Stirlitz ukradkiem ociera
ojcowskie ³zy. Têskni. Od siedmiu lat nie by³ w domu.
Stirlitz zobaczy³ jak banda wyrostków pompuje kota benzyn±.
Kot wyrwa³ siê, przebieg³ kilka metrów i upad³.
- Widocznie benzyna siê skoñczy³a - pomy¶la³ Stirlitz.
Szybko¶ciomierz samochodu Bormanna pokazywa³ 80 km/h. Obok
szed³ Stirlitz udaj±c, ¿e nigdzie siê nie spieszy.
Wróciwszy do swego gabinetu, Muller zauwa¿y³, ¿e Stirlitz
podejrzanie krêci siê w pobli¿u sejfu.
- Co tu robicie, Stirlitz? - srogo zapyta³.
- Czekam na tramwaj - odpar³ Stirlitz.
- W porz±dku! - rzuci³ Muller, wychodz±c. Ale na korytarzu pomy¶la³:
Jaki¿ u diab³a mo¿e byæ tramwaj w moim gabinecie? Zawróci³. Ostro¿nie
zajrza³ do gabinetu. Stirlitza nie by³o.
- Pewnie ju¿ odjecha³ - pomy¶la³ Muller.
Stirlitz przechodzac korytarzem, jakby od niechcenia pchnal
drzwi gabinetu Bormanna. Drzwi ani drgnely. Stirlitz zatrzymal sie,
rozejrzal i pchnal mocniej. Bez skutku. Pewnie zamkniete - pomyslal
Stirlitz.
Stirlitz ustali³ spotkanie z ³±cznikiem z centrali w Cafe
Elefant w Berlinie. W umówiony dzieñ niedba³ym krokiem wszed³ do
lokalu, zasiad³ przy stoliku i zamówi³ wódkê.
- Nie ma wódki - odpowiedzia³ kelner.
- W takim razie poproszê wino - ponowi³ Stirlitz.
- Wina te¿ nie ma.
- A piwo jest? - zapyta³ podejrzliwie Stirlitz.
- Piwa niestety te¿ nie ma - odpar³ skonsternowany kelner.
"Widocznie ³±cznik z Moskwy przyby³ dzieñ wcze¶niej..." domy¶li³ siê
Stirlitz.
Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? - zapyta³ Müller. Stirlitz
wiedzia³, wiedzia³ równie¿ ¿e Müller te¿ wie, ale nie wiedzia³, czy
Centrala wiedzia³a, wiêc musia³ milczeæ.
Idzie sobie Stirlitz poboczem drogi. Nagle min±³ go samochód
Bormana. Idzie Stirlitz dalej. Po pewnym czasie znowu min±³ go samochód
Bormana. Stirlitz idzie dalej przed siebie. Znów min±³ go samochód
Bormana.
- Rondo... - pomy¶la³ Stirlitz.
Stirlitz z Plejshnerem szli ulic± i omawiali plan przysz³ej
operacji. Nagle pad³ strza³ i Plejshner z jêkiem osun±³ siê na ziemiê.
Stirlitz obejrza³ siê w jedn± stronê - nikogo, potem w drug± - te¿
nikogo.
- Pewnie mi siê wydawa³o - pomy¶la³.
Stirlitz rano podczas golenia spogl±da w swoje odbicie w
lustrze.
- Stirlitz - pomy¶la³ Stirlitz.
- Stirlitz - pomy¶la³o lustro.
Stirlitz wyjrza³ przez okno i ujrza³ ludzi z nartami.
"Narciarze" pomy¶la³ Strirlitz - i sam siê zdziwi³ swojej
przenikliwo¶ci.
Stirlitz szed³ w stronê Bramy Brandenburskiej. Co¶ mu mówi³o,
¿e wszyscy przechodnie rozpoznaj± w nim szpiega. Nie wiedzia³ tylko po
czym? Czy to po butach - walonkach? Czy to po czapce uszatce? Czy mo¿e
po wlok±cym siê za nim spadochronie......
Stirlitz siedzia³ w nocy ukryty w krzakach. Obok niego
przeszed³ gestapowiec. Z kryjówki Strilitza us³ysza³ szmer, dostrzeg³
b³yszcz±ce oczy...
- To pewnie sowa - pomy¶la³ gestapowiec.
- Sam jeste¶ sowa - pomy¶la³ Stirlitz
Gdy Stirlitz szed³ korytarzem, oczom jego ukaza³o siê
og³oszenie o czynie spo³ecznym.
- Wpad³em - pomy¶la³. Skierowa³ siê w kierunku gabinetu Mullera.
- Gratuluje poczucia humoru - powiedzia³ - Tak jestem agentem
sowieckim!
- Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerowaæ!
Po chwili Muller wykrêci³ numer Kaltenbrunerra.
- Czego to nie wymy¶li nasz poczciwy Stirlitz, rzek³ ze ¶miechem - ¿eby
siê wykrêciæ od roboty...
Stirlitz szed³ ulic±, kiedy z ty³u rozleg³y siê strza³y i
tupot podkutych butów.
- To koniec - pomy¶la³ Stirlitz wk³adaj±c rêkê do prawej kieszeni
spodni.
Tak, to by³ koniec. Pistolet nosi³ w lewej.
Stirlitz, spaceruj±c nad brzegiem jeziora, ujrza³ ludzi z
wêdkami.
- Wêdkarze - pomy¶la³ Stirlitz.
- Pu³kownik Isajew - pomy¶leli wêdkarze.
Stirlitz spacerowal po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle
poslizgn±³
siê, upad³ i tylko cudem zahaczy³ o wystaj±cy gzyms, unikaj±c
upadku z du¿ej wysokosci. Nastêpnego dnia cud posinia³ i obrzêk³.
Hitler i Bormann stoja przed mapa i planuja wazna akcje.
Wchodzi Stirlitz z
pomaranczami, wyciaga aparat fotograficzny, robi zdjecia mapy i
wychodzi.
Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to byl?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znow sie wykreci. Powie, ze przyniosl pomarancze.
Stirlitz w Rosjii pozostawi³ ¿onê ale pisuje do niej listy.
Na wszelki wypadek pisze lew± rêk± i po francusku.
Na wszelki wypadek ich nie wysy³a.
- Heil Hitler! - pozdrowi³ Stirlitz Bormanna.
- Nie przesadzajcie, Isajew! - warkn±³ Bormann.
- Gdzie pan siê tak dobrze nauczy³ prowadziæ samochód,
Stirlitz? - spyta³ Müller.
- Na kursach NKWD - odpowiedzia³ Stirlitz.
- Chyba nie powiedzia³em nic tajnego - pomy¶la³.
Stirlitz migiem uciek³ przez okno.
Mig skry³ siê w chmurach.
Stirlitz kopniêciem otworzy³ drzwi i na palcach, cichutko
zbli¿y³ siê do czytaj±cego gazetê Müllera.
Stirlitz i Kathe spaceruj± po parku. Nagle padaj± strza³y.
Kathe pada. Krew tryska.
Stirlitz, polegaj±c na swym instynkcie, momentalnie zaczyna co¶
podejrzewaæ.
Stirlitz siedzia³ w swoim gabinecie, gdy rozleg³o siê pukanie.
- Bormann - pomy¶la³ Stirlitz.
- Ja - pomy¶la³ Bormann.
Uciekaj± Klos i Stirlitz przed Niemcami. Wpadaj± w ciemn±
uliczkê, z której nie ma wyj¶cia. Klos zd±¿y³ siê schowaæ do ¶mietnika
a Stirlitza z³apali Niemcy. Kiedy go prowadzili i przechodzili obok
¶mietnika, Stirlitz kopn±³ ¶mietnik i powiedzia³:
- Klos, wy³a¼. Z³apali nas!
W kawiarni "Elefant" Stirlitz mia³ siê spotkaæ z ³±cznikiem.
Nie ustalono niestety ¿adnego znaku rozpoznawczego.
Na szczê¶cie ³±cznikowi zwisa³y spod marynarki szelki spadochronu.
Ukradkiem Stirlitz karmi³ niemieckie dzieci.
Od Ukradka dzieci puch³y i umiera³y.
Stirlitz z trudem otworzy³ oczy i pomy¶la³: Je¿eli jestem u
nich to siê nazywam Standartenfurer Stirlitz, a je¿eli u nas to
pu³kownik Isajew...
Rozmy¶lania przerwa³ mu pochodz±cy jakby z niebytu g³os:
- Ale siê wczoraj napili¶cie towarzyszu Tichonow.
Stirlitz do kancelari Rzeszy wtoczy³ siê pijany jak bela. W
dniu ¶wiêta Armi Czerwonej chcia³ wygl±daæ jak prawdziwy sowiecki
oficer.
|